
To był mój pierwszy mecz bejsbola na żywo a i tak zajęłam się raczej zdjęciami i obserwacją wszystkiego tego, co wokół boiska a nie na nim.
Na początku meczu wszyscy zaśpiewali hymn, po czym krążący nad stadionem helikopter przypomniał wszystkim o "naszych chłopcach na wojnie" - pozdrowiły go setki rąk...


Mecz bejsbola to bardzo rodzinna impreza. Jest jedzenie, piwko i zrelaksowana atmosfera. Nie do końca się połapałam, jak w tym wyluzowaniu kibice dokładnie wiedzieli, kiedy klaskać:-)



Mecz bejsbola to widowisko, w którym uczestniczą nie tylko gracze, ale kilka innych postaci. Są tzw. animatorzy sektorów, co by rozruszać publikę i pomóc klaskać w odpowiednich momentach.


Statua Wolności zeszła z cokołu i dołączyła do nas.

Pojawił się także Superman rozdający uśmiechy i autografy, taki specjalny, bo zachęcający do segregacji śmieci, oszczędzania wody itp.

A potem były brawa na zakończenie wygranego przez Indians meczu, muzyka i sztuczne ognie, w tym roku bardzo krótkie z powodu kryzysu.



... ja też będę kiedyś sławnym bejsbolistą...:-)
No comments:
Post a Comment