... po śniadaniu w malutkim ślicznym miasteczku kontynuowaliśmy jazdę.. Ten dzień naznaczył kolejne: wspinaczka z rowerami przez około godzinę oraz próby Daryla jazdy a nie prowadzenia roweru zakończyły się naciągniecięm mięśnia, więc dwa kolejne dni były mocno zrelaksowane i.... tiaaaaaa, wsiedliśmy do tego autobusu, bo wiedzieliśmy, że nie damy rady zrobić jednego dnia czterech wspinaczek po 200m każda, po żużlu, bez żadnego kempingu po drodze... Wyluzowaliśmy się, kiedy okazało się, że napotkane dwie pary na rowerach jadące w przeciwną stronę, jak się okazało, też objechały innymi drogami ten odcinek trasy..:-))































































