Friday, October 21, 2011

Ostatnia prosta: Kopenhaga

.... w której spędziliśmy zaledwie jeden niecały dzień. Zobaczyliśmy Christianie, ale rankiem to pejzaż jak po wielkiej imprezie, niemrawo budzący się około godziny 11.00:-)) Na małą syrenkę rzuciliśmy okiem, bo jak widać na załączonym zdjęciu tłum wycieczek autokarowych nie ustępował i nieprzerwanymi falami szturmował najlepsze miejsca do zrobienia milionowego zdjęcia.... W południe Daryl wybrał czytanie a ja pojeździłam wokół miasta, z tysiącami innych rowerzystów (!), dzizaz, Kopenhaga rowerami stoi, tudzież jeździ! Lunch capnęliśmy we francuskiej brasseri, nawet mieli lemoniadę z Cote d'Azur! A późnym popołudniem trzeba było jechać na dworzec i złożyć rowery do toreb. Krążownik torów AURORA zabrał nas z Kopenhagi aż do Bazylei.... I tak zakończyły się nasze rowerowe wakacje 2011:-))
Zrobiliśmy ponad 800km, złapaliśmy 4 gumy, nie zgubiliśmy niczego...:-) nabraliśmy sił do pracy 24 na 24 w naszej kochanej szkole... teraz już listopad i tylko zdjęcia przypominają o naszej małej wyprawie.










No comments:

Post a Comment