Thursday, October 27, 2011

Stavanger!

.... po półtorej dnia kręcenia dotarliśmy do Stavanger (na ostatnim kempingu menedżerką była Polka). Z pewną taką ulgą, bo wiedzieliśmy, że poważne rowerowanie kończy się tutaj, dalej jechaliśmy promem do Bergen i pociągiem do Oslo. Zaplanowaliśmy to wcześniej, bo licząc kilometry i dni wiedzieliśmy, że nie starczy nam czasu, żeby dotrzeć na rowerach do Bergen, gdzie i tak jedną trzecią drogi pokonuje się promami. W naszym wyborze utwierdziła nas francusko-hiszpańska parka na rowerach, którą spotkaliśmy w Egersund. Ludzie widać doświadczeni na rowerach, ale powiedzieli, że oprócz przyjemności wakacji przeżywali każdego dnia koszmar, tak było wysoko, wspinaczkowo, deszczowo i wietrznie. I jeszcze trzeba za to płacić!! ;-)))



















No comments:

Post a Comment