.. on the wet, foggy, rain dripping ans grey day...




.. i takie kwiatki sie zdarzaja na glownych ulicach CITY...


.. w atmosferze ciagle swiatecznej.
..in a still X-mas 'ambiance'.


Dzien zakonczylismy w teatrze na sztuce Oskara Wilde'a "Women of no importance" oraz konstatacja ze sieci kawowe (i fast-slow-foodowe) opanowaly takze Londyn (po Seattle:-). W ciagu trzygodzinnego spaceru naliczylam okolo dziesieciu Starbuksow... W Greenwhich w pubie, nad ktorym na malutkim poddaszu obejrzelismy sztuke, serwowali Seattle's Best! Eh, wrocily wspomnienia z wakacji...!
The day ended in a fringe theatre with Oscar Wilde's 'Women of no importance' and conclusion that coffee (and fast-slow-food) chains reign in London center. During three hour long walk we counted to ten, ten Starbucks places...! In this pub in Greenwhich, above which in a little attic we saw a play, they served Seattle's Best. Ehhhhh, summer memories came back!
No comments:
Post a Comment