Monday, June 14, 2010

SEATTLE!! pierwszy spacer *** the first walk

... po 20 godzinach w podróży m.in. nasze tyłeczki zmęczyły sie bardzo bardzo lataniem przez prawie pół świata. Ale nie ma lekko, nie pośpisz do 10.00 czy 11.00, bo 9 godzin różnicy daje o sobie znać. O 4.20 więc (13.20 w Europie), przewracając się z boku na bok, postanowiliśmy opuścić łóżko i iść na spacer. Daryl ruszył energicznie przez znane sobie miasto. Wigoru dodał mu fakt, że po 18 miesiącach jest znowu w domu!:)

.. after 20 hours of travel our butts were very tired tired from flying over almost half of the world. But no mercy! It would have been nice to sleep late, but jet lag is brutal so at 4.20 (13.20 in Europe) we decided to leave our warm bed and go for a walk. Daryl was energized from his first visit "home" in 18 months and so we started out for the city he knows quite well.







Po przejściu kilku ulic dotarliśmy do jednego z must-see w Seattle czyli Pike Place Market, mówiąc po polsku - rynek warzywno-rybno-kwiatowy + mnóstwo różnych innych rzeczy do nabycia a także jak to na rynku, można coś zjeść i posłuchać różnych mniej lub bardziej poważnych grajków.

After few blocks we arrived to the Pike Place Market where you can buy everything: fruits, flowers, seafood, a bite to eat, and even Polish pottery!!








a na koniec o 5.30 - pierwsza kawka!!!!

And, at the end --5:30a.m.-- The first coffee!!

No comments:

Post a Comment