Wednesday, November 2, 2011

Deszcze niespokojne...

.... wiatry silne... zdjęcia poniżej wyglądają super niewinnie, ale wiatr był taki, że ledwo dawałam radę na trzecim biegu...!
Po drodze był prom a na początek dnia małe uciechy językowe:-)









Po ciężkim dniu -- kindle. Daryl czyta ciągle i wszędzie:-) Od gwiazdki, kiedy Mikołaj przyniósł mu w skarpecie to urządzonko przeczytał 26 ksiązek....!



A gdzie te deszcze..? Dnia następnego przez kilka godzin jechaliśmy w ciągłym prysznicu.. Zaczęło się oczywiscie niewinnie i potem już nie mogliśmy się cofnąć bo spanie w środku błotnistego lasu w namiocie nie wchodziło raczej w grę.. Do tego dokładnie na tym odcinku był błąd na mapie: zamiast 18 km do celu było ich 28, co ni mniej nie więcej wydłużyło jazdę niespodziewanie do 3 godzin.... Kiedy dotarliśmy do Hanstholm deszcz był wszędzie, żadne super odzienie nie ochroni przed wodą, kiedy jezdzie się rowerem kilka godzin, więc  kiedy zobaczyliśmy hotel to jedynym kryterium zalogowania się było to, czy mają wolne miejsca -- mieli! Sauna wynagrodziła trudy tego dnia....:-))



No comments:

Post a Comment