Friday, November 4, 2011

Duńskim wybrzeżem...

Zaczęliśmy w Esbjergu od spotkania z Olbrzymami wypatrującymi zagubionych statków na morzu...



A potem wyszło słońce i wszystko od razu stało się jasne, radosne i do przodu:-)

Przystanek na toaletę -- w każdym miejscu w Danii, gdzie jest chociaż jeden pokój do spania można wypożyczyć rower: 


Tak wyglądały nasze luncze... Jedzenia dużego obiadu w ciągu dnia raczej nie preferowaliśmy. 



Oprócz normalnych rowerów w wielu miejscach w Danii i Norwegii można pobujać się na takich wynalazkach: coś w rodzaju drezyny tylko że napdzanej pedałowaniem. Świetny pomysł na urozmaicenie czasu i cos dodatkowego w ofercie turystycznej regionu...


Do pierwszego kempingu połowę trasy przez lasy i pola a potem przez duńskie wydmy... Trochę specyficzne, bo gołe, płaskie tylko co jakiś czas domek z niesamowicie modnym (i drogim:-) trzcinowym pokryciem dachu..








Tego dnia zrobiliśmy 90km, w dobrych warunkach, po płaskim terenie, hehe, pierwszy dzień najłatwiejszy:-) Dlatego mieliśmy siłę na spacer po plaży wieczorem.

No comments:

Post a Comment