Wednesday, November 2, 2011

Welcome Norway!

kap, kap, kap..... tak żegnała nas Dania.... Po śniadaniu nie było innego wyjścia, jak iść na kawę. Wypisaliśmy część kartek, pogapiliśmy się przez okno i czas był, żeby zalogować się na prom do Kristiansand...






Pa, pa, Dania... Do zobaczenia za 2 tygodnie!






Przez fale, przez chmury, z dobrą kolacyjką na pokładzie i w towarzystwie jednej śmiesznej rodzinki, którą spotkaliśmy jeszcze dwa razy (przypadkiem!) w Norwegii....




... w trzy godziny dopłynęliśmy do kraju na skale -- Norwegii. 



Już tego wieczora poczuliśmy, że jesteśmy w trochę innym świecie. Ostatni tydzień spędziliśmy albo na duńskiej wsi, gdzie bardzo trudno zobaczyć kogokolwiek na ulicy, w domu, wokoł obejść, cisza i pustka; albo na kempingach, gdzie połowa gości przyjechała z Niemiec, więc właściwie nie do końca wiadomo, gdzie się jest. Tego wieczora w barze w jednej z niezliczonych marin dookoła centrum spotkaliśmy bardzo sympatycznego barmana (i trzy ładne laski, to mniej więcej tyle ile widzieliśmy w Danii przez tydzień:-). Okazało się, że barman też historyk, więc pogadali sobie z Darylem, choć przez chwilę baliśmy się, że nic z tego nie będzie. Na pytanie: jak Norwegowie postrzegają Danię i Duńczyków, odpowiedział, że on sam jest pół na pół, ooops! Ale nie obraził się i opowiedział kilka interesujących historii o Skandywnawi... Dostaliśmy kilka drinków gratis...:-) Zaprosiliśmy go do Leysin i takim optymistycznym akcentem zaczęliśmy podróż po Norwegii.



No comments:

Post a Comment