... był prawdopodobnie najpiękniejszym dniem w Danii. Słońce, urozmaicony teren, przez który przejeżdżaliśmy, widoki....
Około 11.00 udało nam się wsiąść na rowery, zjeść śniadanie, poczekać na most i jechać dalej..
.. przez łąki i pola, lasy, mijając latarnie morskie i najdroższe miejsca letniskowe w Danii..
.. dojechaliśmy do Muzeum Morza...
... zatrzymaliśmy się na chwilę przy bardzo starym kościółku (płotki wokół grobów są stawiane, żeby wiatr nie porwał kwiatków, kamyczków, świec, itp)...
.... minęliśmy kolejną latarnię i dojechaliśmy na jeden z trzech najlepszych kempingów podczas całego wyjazdu. Spaliśmy niemalże w płatkach roż, w wielkiej kuchni-jadalni ugotowaliśmy kolacyjkę a potem czas spaceru (ja) i czytania (Daryl):-))
Tego pięknego dnia przejechaliśmy 80km i ciągle miałam jeszcze siłę, żeby pojść na spacer na klif nad morzem... Oczywiście jak to często bywa -- aparat został w namiocie....:-(( więc nie będzie tutaj zdjęcia super zachodu słońca:-)
















No comments:
Post a Comment