The last day in Vancouver took us to the other side of the center.
Po śniadanku i meczu w Greedy Pig (Chciwa Świnia) oraz obowiazkowej mrożnej kawie-mocha w starbucksie....
After having a breakfast and a little of World Cup Match in Greedy Pig as well as obligatory iced mocha in starbucks....


..powędrowaliśmy ulicami i mostami ....
... we wandered through streets and brigdes...







...do Granville Island, gdzie powitały nas: port z dużymi i małymi statkami (w tym taksówki-mydelniczki:)
... to Granville Island where we were greeted by harbour with big and little boats (including small taxis)




... oraz rynek owocowo-rybno-warzywny, sklepy z pamiątkami i dobrej jakości różnościami, jak rownież knajpki, bary, itp.
... and public market with fruits, vegetables and fish, souvenir shops as well as bars and restaurants...



(łosoś i tylko łosoś na 101 sposobów *** salmon and only salmon)


... zjedliśmy owoce morza w Barze 1001 Piasków...
... we ate lunch in the 1001 Sands Bar...




... wsiedliśmy do mydelniczki...
... we took a sea-taxi...


... i pożeglowaliśmy ku słońcu...
... and we walked into the sun...



Następnego dnia pomachaliśmy Vancouver i Kanadzie na do widzenia...
Bye bye Vancouver, bye bye Canada...!
ach this all sounds amazing!!! collect every smell and every taste and every view.... ill catch you later to get some more of this :D xxx
ReplyDeletegood:) be with us:)))
ReplyDeleteLizaki na pewno smakuja jak syrop klonowy.........;-)) Bless U :-)
ReplyDeletenie wiem, nie probowalam...
ReplyDelete